Bushcraftowa kuchnia – danie z tuńczyka

Bushcraftowa kuchnia - danie z tuńczyka

Tym razem bushcraftowa kuchnia bez gotowania. Dobre danie na czas kiedy nie ma potrzeby jedzenia ciepłych posiłków i  można uniknąć rozpalania ognia w lesie. Oczywiście składniki jak zwykle łatwe do zabrania w plecak a całość łatwa do przygotowania w terenie. Zobacz film…

Interesuje Cię menażka z czajnikiem z filmu? Kliknij TUTAJ.

 

Transkrypcja:

 

Coś bez gotowania

Cześć! Dzisiaj leśny szef kuchni poleca coś, co będzie do zrobienia bez gotowania. Z prostej przyczyny: jest lato i lepiej nie palić ognisk w lesie, nawet jeżeli wiemy jak, jeżeli nie ma takiej potrzeby. Po co to robić, więc nie ma jakiegoś ciśnienia, moim zdaniem, na gotowanie w lesie, można sobie zrobić coś takiego zimnego do przegryzienia.

Zamiast mięsa

A poza tym w taki upał jeżeli idziemy gdzieś długo zabierania np. czyjegoś mięsa za sobą jest trochę bez sensu. Nigdy nie wiadomo co z tym mięsem się stanie w międzyczasie, czy gdzieś jakoś nie kwitnie nam. Lepiej po prostu tego nie brać. Trzeba by było to dodatkowo jakoś zabezpieczać, żeby się nie przegrzewało. A czasem jest tak, że idziemy kilkanaście godzin gdzieś tam przez jakieś upały. Więc dzisiaj będzie znowu coś z puszki.

Tuńczyk

Tym razem Tuńczyk. Oczywiście naczynie. Najłatwiej będzie wziąć do tego kawałek menażki. To będzie znowu eksperyment. To jest coś czego jeszcze nie robiłem. Zachęcam do takiego eksperymentowania. To jest tuńczyk w oliwie. Wrzucamy go tam całego. Z całą oliwą i innymi dobrodziejstwami. Trzeba wymieszać. Druga ważna rzecz, to por albo szczepionek. Ja akurat dzisiaj wybrałem poranki. Z pora najlepiej zdając sobie tą pierwszą warstwę. To jest znowu takie danie, z którym nie ma problemu jeżeli chodzi o dźwiganie go. Można to sobie spakować wszystko w jakieś małe pojemniki czy wybrać, tak jak ja, małego pora. Ciachamy go na takie półtalarki. Pocięte, ładujemy to do tuńczyka. Tutaj jest taka mieszanka papryczek nadziewanych serem i oliwki. Też trzeba to jakoś pociachać. Trochę to się rozpada, ale co tam.

Bushcraftowa kuchnia

To wszystko można sobie pakować właśnie w takie wygodne, małe pojemniki plastikowe, żeby nie nosić tego w słoikach. Noszenie tego w słoikach jest kompletnie bez sensu, bo szkło waży a cała kuchnia bushcraftowa w moim podejściu, to jest kuchnia, tak jak już w poprzednich filmach, gdzie możemy wszystko zabrać bez problemu ze sobą w plecaku. Tutaj mamy z Dorotą luksusowe warunki, ale równie dobrze można by było to zrobić w lesie. Oczywiście to wszystko można przygotować w domu i takie pocięte już zabrać, nawet całą tą potrawę można było zabrać gotową z domu. Ale po co odbierać sobie przyjemność krojenia tego wszystkiego w terenie.

Przyprawy

I co, jeszcze jeden składnik. Ser żółty. Można sobie wziąć już starty w pudełku. Jakby ktoś szukał kuchni zdrowej nisko kalorycznej, to proponuję poszukać na innych kanałach. Ja lubię jak jest dużo, smacznie i konkretnie. Już wygląda fajnie. Jest żółte, zielone, czerwone. Czego by tu dodać. Soli chyba nie. Myślę, że pieprz i paprykę. Spróbuj. Spróbuję na końcu. Chyba dużo mi się sypnęło. Czyli ostra papryka i mieszanka pieprzu ziołowego i czarnego. W domu pewnie bym władował do tego jeszcze majonez, ale nie polecam zabierania majonezu w teren ze sobą, więc tutaj wystarczy oliwy i z tych papryczek i spokojnie by wystarczyło nawet z samego tuńczyka. Mały test. Mmmm…

Zamiast pieczywa

Ostatni element, czyli tortija, tortilla… Coś tam. Te takie placki. Można kupić gotowe zamiast pieczywa bardzo fajnie się nosi. Nakładamy towaru do środka. Raz. Dwa. Trzy. Można jeszcze dorzucić coś do środka. I gotowe. Można jeść. Łatwe do przeniesienia. Łatwe do zrobienia. I nie jest to zwykła kanapka tylko coś fajniejszego. To tyle. My się bierzemy za jedzenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.